Niezależnie od tego czy lubiliście lekcje historii, czy wręcz przeciwnie, wydaje nam się, że ten (i kolejny)  post będzie niczym bajka na dobranoc dla każdego czekoladowego maniaka. Zasiądźcie więc wygodnie, zrelaksujcie się i zaczynamy! Mamy jednak nadzieję, że nie zaśniecie 🙂

Nasza historia zaczyna się w Mezoameryce. Czekolada odcisnęła swoje pierwsze ślady już na rycinach z ok. 1500 r.p.n.e, gdzie dostrzec można garnki czy czarki z płynem o kakaowej barwie. Ponadto, na naczyniach starożytnych Olmeków znaleziono pozostałości teobrominy, którą znajdziemy w kakao i w herbacie (pamiętajcie, że teobromina jest trująca dla psów i kotów!). Uważa się, że ziarna kakao były wykorzystywane do przygotowania rytualnego napoju. No właśnie, napoju. Myśląc ,,czekolada” wyobrażamy sobie raczej tabliczkę, pudełko czekoladek, albo Mikołaja na babcinym świątecznym stole, ale nie takie były początki tego specjału. Ziarna kakaowca były fermentowane, suszone a następnie mielone i przygotowywane w procesie przypominającym parzenie kawy. Napar był gorzki i ostry za sprawą dodatku chili. 

Po Olmekach przyszedł czas na Majów, którzy nie tylko konsumowali czekoladę, ale także ją czcili i wykorzystywali podczas duchowych obrzędów. Mimo istotnej roli, jaką odgrywała czekolada w kulturze Majów, nie była ona zarezerwowana jedynie dla najwyższych i najbardziej potężnych warstw społecznych. W wielu domostwach cieszono się gęstym, pieniącym się napojem przy każdym posiłku. Zaczęto dodawać do niego również miodu.

Dopiero Aztekowie wznieśli swój zachwyt czekoladą na wyżyny. Uważano, że kakao było zesłane przez boga mądrości w związku z czym było cenniejsze niż złoto i tym samym używane jako waluta. Musimy wtrącić tutaj trochę etymologii, której nigdy nie za wiele. Słowo czekolada pochodzi bowiem od azteckiego ,,xocoalt”. Ponadto, łacińska nazwa drzewa kakaowego Theobroma cacao znaczy pokarm bogów. Mimo tego, że każdy mógł cieszyć się czekoladą podczas specjalnych okazji i świąt, w kulturze azteckiej czekolada była raczej codzienną ekstrawagancją tych najbardziej wpływowych spośród których najbardziej słynnym był Montezuma II, o którym mówi się, że wypijał litry czekolady dziennie i zachowywał część swoich ziaren kakaowca dla wojska w przygotowaniu do walki. 

Jak widzicie, czekolada, choć niewątpliwie w odmiennej formie niż ta nowoczesna, towarzyszyła ludzkości od zarania dziejów. Najbardziej fascynuje nas to, że przez milenia nie utraciła na popularności a wręcz przeciwnie- dalej zachwyca nas jej unikatowa tekstura, aromat i smak. Być może czekolada rzeczywiście jest pokarmem bogów?

Z tą myślą zostawiamy was do drugiej części postu, w którym przeniesiemy się do nieco mniej mistycznych i tajemniczych (ale równie fascynujących) czasów hiszpańskiej konkwisty. Tymczasem jak zawsze…

Trzymajcie się słodko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk

Zaloguj się

Zarejestruj się
Back to Top