W poprzedniej części postu mówiliśmy o początkach czekolady i jej roli w kulturze starożytnych cywilizacji Mezoameryki. Dzisiaj przechodzimy dziarskim krokiem do tego, jak właściwie czekolada dotarła do Europy? 

Choć nie ma jednej pewnej wersji, jest zgoda co do tego, że najpierw dotarła ona do Hiszpanii. Jedne przesłanki mówią o tym, że odpowiedzialnym za zaznajomienie europejczyków z tym egzotycznym przysmakiem był Krzysztof Kolumb w 1502 r., natomiast wg innych źródeł był to inny hiszpański konkwistador Hernán Cortés, który miałby trzymać swoją wiedzę w tajemnicy. Trzecia historia  utrzymuje, że w 1544 r. mnisi Filipa II przywieźli ze sobą ziarna kakao. Wkrótce Francuzi i Włosi podążyli w ślady Hiszpan. Bez względu na to, jak wieść o aromatycznych ziarnach i sposobie ich przyrządzania dotarła na stary kontynent, pod koniec XVI w. czekolada cieszyła się znaczną popularnością. Jak to zwykle bywa, zaczęto modyfikować aztecki przepis i dopasowywać go do lokalnych gustów, wzbogacając go o cukier, cynamon oraz inne popularne przyprawy. Niebawem jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się stylowe i ekskluzywne salony czekolady zarezerwowane tylko dla najbogatszych. Na szczęście w   1828 r. holenderski chemik Coenraad Johannes van Houten wpadł na tani sposób otrzymywania sproszkowanego kakao za pomocą soli alkalicznych, a później prasy do kakao, co pozwoliło nie tylko obniżyć koszt produkcji, ale także go przyspieszyć.

No dobrze, ale kiedy czekolada zaczęła przybierać znaną nam dzisiaj stałą formę? W 1847 r. brytyjski chocolatier J.S. Fry stworzył pierwszą tabliczkę czekolady zrobioną z cukru, masła kakaowego i miazgi kakaowej. Ponad 30 lat później szwajcar Daniel Peter wpadł na pomysł, który zapoczątkował firmę Nestle. Zdecydował on dodać mleko w proszku do wcześniejszego przepisu i wraz z Henrim Nestle wprowadzili na rynek masowy mleczną czekoladę. Nie była to mimo wszystko mleczna czekolada jaką znamy dzisiaj- kremowa, jedwabista i rozpływająca się w ustach. Aż do 1879 r. czekolada była raczej twarda i trudna do pogryzienia. Co się stało w 1879 r. pytacie? Już odpowiadam. Inny szwajcarski chocolatier, Rudolf Lindt, wynalazł maszynę do konszowania, która mieszała a tym samym napowietrzała czekoladę, tworząc topiący się w ustach produkt finalny charakteryzujący się gładkością dzisiejszej czekolady.

Wraz ze wzrostem zapotrzebowania i rozwojem technologii czekolada stała się wysoce przetworzonym i masowo produkowanym produktem z niezliczoną ilością dodatków i w różnych wersjach smakowych z czasem tracąc też na wartościach odżywczych. Na szczęście istnieje szerokie grono pasjonatów, którzy swoje czekolady produkują ręcznie i z dbałością o jakość składników umożliwiając nam cieszenie się tym starym jak świat dekadenckim przysmakiem w najczystszej formie (choć nie tak czystej jak napój króla Montezumy II). A wy wolicie czekoladę w formie napoju czy w tabliczkach?

Trzymajcie się słodko!

Koszyk

Zaloguj się

Zarejestruj się
Back to Top